WegeMaluch.pl

FB TW G+ Zarejestruj Rejestacja / Login

Artykuły

Długa droga do wegetarianizmu

droga do wegetarianizmuW moim domu od zawsze jadło się mięso. Niedzielny obiad to tradycyjnie rosołek i kurczak z ziemniakami delikatnie „przybrudzony” surówką. I kompot z wiśni. Nawet dzisiaj mimo, że minęło już około 30 lat cały czas pamiętam smak obiadu i atmosferę rodzinnych „nasiadówek”.
Ale pewnego dnia wszystko się zmieniło. W szkole, (a było to w pierwszej klasie szkoły średniej) poznałam dziewczynę. Kiedy ja na stołówce szukałam dań mięsnych ona zawsze dopominała się warzyw i owoców. A nie było z tym łatwo. Panie kucharki krzywo na nią patrzyły, że kolejna nastolatka, która coś wydziwia. Pewnego dnia zaczęłam z tą dziewczyną rozmawiać. Okazało się, że w jej domu nigdy nie jadło się mięsa. Rodzice od początku wpajali jej, że pochodzi ono od zabitych zwierząt. Zatem wegetarianizm stał się dla niej czymś tak normalnym jak to, że oddycha. Nie potrafiła zrozumieć, dlaczego ludzie z taką rozkoszą zjadają zwierzęta i nie potrafią zrozumieć kogoś kto się temu sprzeciwia.

Przyznaję, na początku nie rozumiałam jej.

Nie potrafiłam sobie wyobrazić pełnowartościowego posiłku bez „tradycyjnego” kotleta. Ale zaczęłam próbować. Przekonywałam mamę żeby ugotowała mi kalafior, cukinię albo fasolkę szparagową z ziemniakami. I tak to się zaczęło.
Po nitce do kłębka osiągnęłam etap kiedy nie potrzebowałam już zjeść czegoś „konkretnego”. Czułam się lekko, ale mimo wszystko najedzona. Efekty mojej przemiany wewnętrznej było widać również na zewnątrz -świeższa cera i mniej kilo na wadze.
Zaczęłam przeglądać w sklepach półki ze zdrową żywnością. Poznałam smak dobrze przygotowanej soi, różnych pasztetów, kasz w różnorodnej konfiguracji.
I tak wiodłam sobie życie spokojnej wegetarianki aż do momentu kiedy dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Dla mnie normalne było, że nadal nie będę jadła mięsa. Ku mojemu zdziwieniu napotkałam na opór najbliższych. Według nich odbierałam organizmowi bardzo wiele cennych składników odżywczych, co oczywiście może mieć wpływ na przebieg ciąży.
Na szczęście, gdy im pokazałam wyniki morfologii zrozumieli, że moja decyzja była świadoma i nic złego się nie dzieje. Poza tym sama dla siebie pozostawałam pod stałą kontrolą lekarza przychylnego wegemamie.
Dzisiaj Zosia ma siedem miesięcy. Jest cudownym zdrowym Maluchem. Póki co Mój Skarb je mięso, gdyż mąż nie jest przekonany do wegetarianizmu wśród najmłodszych. Ja nie nalegam. Może kiedyś to się zmieni.

autor: Ewa







Cieszymy się, że tu trafiłaś / trafiłeś.

Prowadzimy prace nad przygotowaniem wersji mobilnej portalu wegemaluch.pl

Ta wersja platformy mobilnej jest w fazie testów! Prosimy o cierpliwość! (niektóre funkcje mogą nie działać w tej chwili)

 

Wegemaluch.pl Udostępnia materiały na licencji CC BY-NC-ND 4.0 Międzynarodowe. Materiały nieoznaczone CC BY-NC-ND 4.0 - Copyright by WegeMaluch.pl & MagYa 2011-2014. All rights reserved.

Wróć na górę

O Wegemaluch    O Nas    Regulaminy    Polityka Prywatności    Reklama    Promocja    Patronat    Admin    Kontakt    Faq    RSS    Toolbar

coffe Jesteś pewny by przełączyć w wersję dla komputerów stacjonarnych PC?